Z pamiętnika czułego_wojtka ...
http://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... o_jest.gif
Ja po marce ałta widzę kim jest właściciel. 23.12.2007 10:36 czuly_wojtek
i jakie kobiety lubi oraz jaki ma charakter. Zrobiłem takie specjalne badania, zamuwione przes muj instytut badawczy Czuły Wojtek Ęt Kąpany. Załorzyłem w tamtym roku taki instytut, żeby badać co się dzieje w kraju. I teraz podam wam skrutowe wyniki tych analiz.
AUDI - to ulubione auto facetuw pracujących na zmywakach w Dub Linie. Nowsze modele zaś kupujom biznesmeni w białych skarpetkach, nie znający dobrze nawet własnego języka i ortografi. Biorom je takrze cieniasy na kredyt. Przes 5 lat jeść nie będzie ale audi to szczyt jego marzeń i musi go mieć. Puźniej tymi audicami worzą blachary, czyli swoje intelektualne odpowiedniki żeńskie. Łikendy spędzajom na dyskotekach, a w tygodniu zmywak. Naj bardziej chodliwy model ałta tam, gdzie koncertuje Doda.
BMW - rocznik 1993 i starsze to mażenia dresuw i łysych oraz kiboli. W bagarznikach worzą bejsbole, a na siedzeniu obok, blachary. Nowsze roczniki kupujom byłe dresy ale z boku wciąsz sadzajom pod starzałe blachary. Naj nowsze roczniki kupujom biznesmeni ale tacy do kturych pewnego dnia o 6.00 wkroczy ABW
OPEL - kolejna niemiecka marka. Jerzdzą nim faceci, kturzy lubiom toporne filmy w TV. Obok siedzom miłośniczki dennych seriali czyli jak ja to muwię blachary z wyrzszej pułki albo lux blachary. Czyli totalne bez guście. Nowsze modele kupujom faceci pozbawieni fantazji, polotu i nudni. Tak zwani kapciowi. W swoich ałtach sprzątajom ściereczkom mniej więcej raz na 3 godziny. Zatruwajom życie mechaniką. Sprzedawszy opla kupujom następnego. Brak im polotu do czego kolwiek.
TOJOTA - podobno nigdy się nie psuje, więc kupujom ją ci, kturzy w życiu nic nie umią, takie tam fajt łapy. Z boku siedzom ich żony - mało ciekawe, źle pomalowane, z rzędzące. Po drodze nie gadajom, bo nie mają o czym. Ona tylko seriale a on na niczym się nie zna. Ulubiony model polskich rozwudek i ludzi o nudnym życiu
VOLKSWAGEN - rzaden z moich znajomych nim nie jerzdzi, bo wie że w moim pałacu lepiej czymś takim się nie pokazywać. Ałto dla ludzi bardzo przeciętnych, bes urody i talentu. Tzn. sorry, mają talent ale do zmywania w Irlandi albo ciekania po dyskotekach. Ulubiona marka plebsu. Z boku worzą swoje nijakie pączuszki, kture jedzom po drodze chipsy. Marka dla ludzi pozbawionych ambicji, polotu i radości życia. Czyli moja odwrotność.
ALFA - ROMEO - blachara jak tam wsiądzie, to albo ją prąd pokopie albo ałto nie ruszy. Generalnie nie ma tam wstępu. Ich właściciele szukajom leprzych kobiet ale ich nie znajdom, bo są za kompleksieni. Kupujom Alfy, bo myślom, że są lepsi i mają takiego snoba. Dajom na drodze po garach, bo myślom, że się wyrórznią. Najdrorzszymi Alfami jerzdżą ludzie, kturym się wydaje, że są wielcy. A nie są. Kupują je dla szpanu, a szpan to specjalność ludzi głęboko zakompleksionych.
FORD - ich właściciele to najnudniejsi ludzie świata. Tylko działka, piwnica i stodoła. Prucz rodziny nie mają rzadnych znajomych. Z boku worzą swoje pączuszki, płytkie i z pokaźnom nad wagą. Kiedy nie jerzdżą ałtem oglądajom seriale. Ałto to uchodzi za mocne, poniewasz swobodnie wyczymuje napur tłuszczyku kobiet właścicieli.
HONDA - ujdzie w tłoku. Młody człowiek jerzdżący tym ałtem jeszcze ma szansę, że coś z niego będzie. Z boku siedzi studentka, chumanistka, totalnie odjechana, w dżinsach i rozciągniętym swetsze. Buja w obłokach i nawet nie widzi jak jej przybywa tłuszczyku. Ale w rozciągniętym swetsze nie widać. Po 40-tce boi się wejść na wagę. Urzytkownicy hond żadko się rozwodzom. Ale z drugiej strony strasznie się nudzom ze sobą.
FIAT, SKODA - dla mnie jedna pułka. Nie bedę rozwijał wątku, bo znuw będzie, że obrarzam kobiety. Moi znajomi nie jerzdżą tymi markami. Ochrona ich nie wpuści na moja posiadlość jak takim czyms pod jadom.
URSUS - tesz go biorę pod uwagę. Ich właściciele nie oglądajom seriali, bo muszom obrabiać pole albo wycinać buraki. Z boku nie worzą towaruw, bo to pojazd jednoosobowy. Mam zamiar kupić Ursusa ale tylko po to, by pojechać nim na koncert Dody. Maży mi się Ursus w koloże rórzowym i ze spojlerami.
POLONEZ - jerzdzi nim bieda z M3. Nawet nie robiłem badań. Szkoda czasu
SEAT - ich właściciele naj częściej niestety zdradzajom żony. Żony seatowcuw powinny częściej im sprawdzać komurki. Z boku siedzom małolaty albo niewierne męrzatki. W czasie jazdy dominuje gadka o nie udanym życiu albo zakupach w markecie. Proza i przeciętność jakiej nie lubię, bo w moim życiu żądzi barwa i koloryt.
KIA - blachary gardzom tym modelem, więc ich właściciele biorom co popadnie, nawet serialuwki albo brzydsze licealistki. Generalnie z boku siedzi tłuszczyk. A kierowca marzy tylko o tym, by kiedyś kupić ałdi i wozić rasowe blachary.
PORSCHE - jedynym ambitnym porsche jerzdzi w tym kraju tylko czuły Wojtek. Trochę gorszy model ma Wojewódzki Jakub.
MAZDA, MITSUBISHI - ulubiony model polskich rozwodnikuw (tak wyszło w badaniach). Worzą w nim kobiety, z kturymi chcą się związać. Żonatym kierowcą nie układa się w życiu. Z boku siedzą nudne żony. Tak nudne, że nie oglądają nawet seriali. No więc w perspektywie rozwud.
RENAULT - muj znajomy kupił renaulta i natychmiast wyleciał z mojej komurki. Nuda, nuda, nuda nie ma o czym gadać. Ani z kierowcom, ani z tym, co siedzi z boku. A najgorsze jest to, że z tyłu też coś siedzi. W foteliku i w pieluchach. Nie chce mi się wogule gadać. Dla mnie pełna dyskwalifikacja. Czerwona kartka do końca życia!
MERCEDES - kiedyś jerzdzili nim ludzie niby z klasom. Ale sporo plebsu też chciało uchodzić za ludzi z klasom i poszli w mercedesy, bo staniały. To jusz nie ten prestisz. Żony kierowcuw wiedzom, ze są zdradzane, a męrzowie jerzdżą na nowe łowy swymi `mesiami'. Ale łowiom coraz gorszy towar. Ostatnio w `mesiu' widziałem nawet `serialuwkę'. Świat mi się zawalił.
PEUGEOT - blachary i serialUwki jerzdżą nim żadziej, raczej wozi się nim rodzimy tłuszczyk, czyli niby mądre ale bes figury. Moi znajomi wiedzom, że jak kupiom ten model, to wprawdzie na muj parking ochrona ich wpuści ale czeka ich męska rozmowa ze mną
I to by było tyle. Innych modeli nie omawiam, bo i tak są poza waszym zasięgiem. Poza tym ich nośność nie wyczymałaby waszego tłuszczyku. Większość z was zarwałaby fotele w takim np. Aston Martin czy Infinity. Zresztą na widok waszych brzuszkuw taka fura po prostu nie zapali.
PLYMOUTH - jeździłem nim jeszcze jako młodziutki piosenkasz i basista traszowego zespołu The Doorn. Jerzdziłem nim po Ameryce. Masę fanek chciało się nim przejechać. Kturejś nocy ukradł mi go muj dziadek i wrucił nim do Polski. Z tego co wiem zarwał na niego masę kobiet z I ligi. Trochę za durzo palił. Ale dziadek, a nie samochud.
LEXUS - nie wiem czy miałem w życiu więcej lexusuw czy kobiet. Jerzdziło się bosko. Tylko w środku nie morzna było rozmawiać o serialach ani tok szołach, bo od razu silnik się dusił. Kiedyś włączyłem w nim płyte Dody i od razu spaliła się elektryka. Ałto dla elit. Pszy muzyce Bacha unosił się 3 mm do gury. Bryka nie dla was.
JAGUAR - miałem ich kilka. Gdy chodnikiem szła blachara jaguar od razu kaszlał' albo nie szło wżucić dwujki. Moi rurzni znajomi nim jerzdżą, np. taki facet, ktury chandluje orzechami włoskimi ale rocznie sprzedaje 3 mln ton, wiec morze sobie pozwolić. Z boku wozi absolwentkę prawa, muwioncą w 5 jenzykach i wtedy fura się nie dusi.
ASTON MARTIN - miałem jednego ale po drugim rozwodzie zabrała mi go rzona. W tym ałcie nie wolno wozić blachar ani rozmawiać o serialach, bo auto jest praktycznie do wyżucenia. Nie wyczyma tego. Takrze wam odradzam ten model. Muj był cały w skurze ale jak dostałą go rzona nr 2, to została tylko skura i kości. Zajechała go gadką o serjalach.
LAND ROVER - miałem go jak byłem w zespole czipendelsuw. Jerzdziliśmy nim w trzech na występy. Z tyłu była zawsze wożona trumna, bo jednemu koledze było za twardo spać na siedzeniu (a na występ niekiedy jechało się całom noc), to spał w tej trumnie. Kiedyś z niej wyszedł pod CPN-em to wszystkie panie pomdlały (dał efekt!), oprucz jednej blachary, ktura nie pokumała do czego jest trumna. I stwierdziła, że to jakieś wypasione wyrko jest. I chciała spać obok. Ale została pogoniona.
CHEVROLET - jerzdziłem nim krutko, bo raz na stopa zabrałem blacharę i w sumie auto nadawało się do złomowania. Nie wolno nim wozić blachar. Jak ktoś do niego wsiada i ma poniżej 125 kłi to od razu włancza się alarm.
CADILLAC - ałto dla ludzi z klasom, kulturom i pieniędzmi, więc go kupiłem. Dziadek po cichu dorobił sobie kluczyki i nocami kombinował jak mi go skubnąć. W końcu muwię - dziadek bierz, a nie kombinuj. No i potem dziadek rwał takie towary, że asz sam nie wieżyłem. Od radzam wam ten model, bo silnik nie znosi jak się w czasie jazdy gada o serjalach, robocie na zmywaku w Dub Linie albo dzieciach. Rośnie wtedy zużycie paliwa do 50l./100. Takrze dla was bardziej ekonomiczny był by jelcz.
LINCOLN - odradzam wam, bo to ałto dla ludzi świadomych swojej wartości, klasy, wiedzy, urody i talentu. Jak spełniacie chociasz dwa warunki to se kupcie golfa ale nie Lincolna. Wsiadać do niego mogą tylko kobiety z naj wyrzszej pułki. Blachara w Lincolnie to profanacja. Momentalnie uruchamia się gaśnica i pryska blacharze po balejażu. Nawet muj dziadek nie jest godzien, żeby wsiąść do tego ałta, chociaż na 100% ma lewe kluczyki. Ałto dla naj większych. Lincoln lubi, gdy w czasie jazdy muwi się o sztuce albo o Luwrze. Nie wolno w nim wozić ziemniakuw w workach!!!!
HUMMER - raczej nie dla was. Ma takiego kopa, żebyście zgłupieli jusz na jedynce. Ja nim jerzdżę tylko na maksymalnym gazie. Kiedyś się ścigałem z dziadkiem - ja Hummerem a on chelikopterem. Trasa była 60 km. Dziadek przed metom walczył o remis ale przegrał, bo utknął w korku. Zrobił sobie skruty przez jakiś poligon, ale tam były ćwiczenia i musiał stać na światłach . A ja po drodze zdąrzyłem jeszcze zjeść kaczkę po prowansalsku, przeczytać Fajna Nsial Tajms i wypalić kubańskie cygaro. Hummer zawsze dawał radę.
INFINITY - rzeby go kupić musiałem poddać się badaniom na ilo ras kłi. Diler mnie pytał czy sucham disko, czy oglądam tok-szoły, w ilu językach gadam. Musiałam zdać test z wiedzy o malarstwie, poezji i źeźby. Nie wolno było do niego wsiadać w dżinsach ani moka synach, bo od razu siadała prądnica. Wam odradzam ten model, bo nie zdacie testuw.
OLDSMOBILE - kupiłem ich od razu 5 karzdy pod kolor skarpetek. W jednym założyłem nowatorski silnik, ze był napędzany kompotem z czereśni. Ale to był zły pomysł, bo w tamtym roku czereśnie nie obrodziły i był problem. A ze spiżarni zrobiłem CPN. Moja księrzniczka uwielbia kompoty, więc zawsze miałem dylemat czy wlać jej do gardła czy do baku. Były o to drobne awantury. Czeba było przerobić silnik. Udało się! Teraz go napędzam śliwką węgierkom. Śliwki nawet jak się okazuje są bardziej oktanowe. Teraz fura pali mi 5 kg śliwek na 100 km. A przy robaczywych 8 kilo.
I to by było tyle. Innych modeli nie omawiam, bo i tak są poza waszym zasięgiem. Poza tym ich nośność nie wyczymałaby waszego tłuszczyku. Większość z was zarwałaby fotele w takim np. Aston Martin czy Infinity. Zresztą na widok waszych brzuszkuw taka fura po prostu nie zapali.
I to nie jest tak, że ja kogoś obrarzam. Tak wyszło w moich badaniach.
