Widzisz, Żabol jest szczególnie przywiązany do mnie, ponieważ
uratowałam go z całkiem trudnej sytuacji. Zabrzmi to drastycznie, właściciel kociąt zamierzał utopić je w beczce, ponieważ nie znalazł chętnych na adopcję. Nie miałam możliwości zabrania wszystkich, więc wzięłam najdrobniejszego, czarnego kociaka. Miał tydzień. Opieka nad takim maleństwem była nie lada wyzwaniem, zwłaszcza dla osoby, która wcześniej nie miała styczności z kotami. Byłam pierwszą osobą, którą zobaczył. Cóż, nie został nauczony kocich zachowań, jest bardzo zdolny. Aportuje, daje łapkę, siada, waruje na komendę. Nie wygląda na znudzonego życiem, wręcz przeciwnie

Jest niezwykle towarzyski, mnie nie odstępuje na krok, a z relacji osób przebywających w domu pod moją nieobecność, wiem, że potrafi kilka godzin bawić się jedną piłką.

Kot kotu nierówny, nie ma co uogólniać
http://photos-h.ak.instagram.com/hphoto ... 1300_n.jpg