Tak naprawde, to zaluje jedynie tego, ze siegnelam po pierwszego papierosa i ze zaczelam palic. Rzucanie mi ciagle nie wychodzi, za kazdym razem wracam - wrocilam nawet po 3 latach przerwy i wiem, ze zawsze juz tak bedzie - jak sie zdenerwuje, czy jak bede siedziala przy piwie z ludzmi ktorzy pala, to bedzie mnie skrecac zeby zapalic...(chociaz moj tata twierdzi, ze mu przeszlo po10 latach niepalenia

czyli jakas nadzieja jest, ale nie sadze ze ja kiedys te 10 lat wytrwam :?
Moglabym napisac cala liste moich zyciowych pomylek, ale wiecie co...tak sobie mysle, ze zawsze dopiero po dluzszym czasie zaczynalam je postrzegac jako pomylki poniewaz wlasnie dzieki nim zmadrzalam wyciagajac wnioski z nich wnioski...jak sie jest zakochana w beznadziejnym draniu, wybiera niewlasciwa szkole itp, to w danej chwili wcale nie wydaje sie to glupie, bo inaczej bysmy tego nie robily...
Popelnilam w zyciu wiele bledow, ale ich nie zaluje, bo wierze ze dzieki nim sie duuuuzo nauczylam. Chociaz dostalam za nie po dupie, to zadna PRAWDZIWA tragedia na szczescie z nich nie wynkila, a dzieki temu, co juz wiem, TERAZ dokonuje lepszych wyborow...
Ogolnie staram sie nie ogladac za siebie - bylo-minelo, nie mam juz na to zadnego wplywu, teraz trzeba robic tak, zeby nie popelnic tych bledow jeszcee raz i nie marnowac kolejnego roku/ miesiaca/ tygodnia zycia
A z tym starzeniem sie....nie wiem czy to mozna podciagnac pod kategorie "zaluje"...to tak jakby napisac ze zaluje, ze umre...

to jest BOL PRZEMIJANIA

, to jest raczej kategoria "nie chce!!!"