Post
autor: malaczarna » 09 paź 2006, 08:50
Agnieszko, wspolczuje ci, bo z wlasnego doswiadczenia znam to co przezywasz. Nie wiem, czy zyczyc ci sily, dzieki ktorej bedziesz mogla dotrzec do tego czlowieka zeby mu pomoc, czy instynktu samozachowawczego, zeby sie w pore wycofac z tej relacji, zanim zacznie byc destrukcyjna dla ciebie i twojego zycia. O tym instynkcie slyszalam wlasnie, bedac w podobnej jak ty sytuacji, kiedy bliska mi osoba zaczela na nowo pograzac sie w uzaleznieniu, a ja z calego serca probowalam mu pomoc, zapobiec temu, wyciagnac go. Na bok poszly moje plany, potrzeby, sprawy codzienne, liczylo sie to, zeby byc z nim kiedy mnie potrzebowal... I tak jak pisala Lilith, jego trzezwosc trwala dopoki nie mial pieniedzy... A ja mimo to nie potrafie sie od niego odwrocic, chociaz juz tyle razy slyszalam, zeby sobie dac spokoj. I podobnie jak Ciebie, boli mnie fakt, ze w szpony nalogu wpadaja ludzie, ktorzy normalnie, na trzezwo, sa inteligentnymi, wrazliwymi, wartosciowymi osobami. Nie potrafie Ci pomoc, ale przynajmniej bardzo cieplo pozdrawiam, trzymaj sie :)