Witaj Ewa13! No to ja mam ten sam "problem". Wlasciwie, jakbym czytala o sobie, tylko nieco inne dane.. jetem ze swoim misiem prawie 4 lata, razem mieszkamy juz dwa, a niedawno nawet kupilismy razem mieszkanie..i co..? i nic. Jego tekst wkurzyl mnie kiedys na maksa, mowil ze "dobrze jest, jak jest, wiec po co to zmieniac"

Jak to po co

- bo we mnie juz taka potzreba narasta i wiecznie czekac nie bede... :twisted:
Aha, zapomnialam dodac, ze mam 23 lata a on 24. Szczerze mowiac na malzenstwo sama jeszcze chyba nie jestem gotowa i uwazam ze mamy czas, ale milo by bylo chociaz sie zareczyc :D pochodzilibysmy sobie jeszcze jakies 2 latka i wtedy heja pod oltarz.
Mysle sobie czasami ze malzenstwo by duzo nie zmienilo jesli chodzi o zycie, jesli dobrze sie wyraze, chodzi mi o to ze i tak razem mieszkamy, mamy wspolne plany na przyszlosc itp; ale jak to kobitka po takim stazu zaczynam juz miec potzrbe tej stabilnosci, bezpieczenstwa, bo tego wlasnie my babeczki poszukujemy w malzenstwie.
Ale z drugiej strony nie chce go na sile namawiac bo nie bylabym szczesliwa ze zrobil to tylko zebym przestala zrzedzic..dlatego glupia jestem skazana na czekanie... :?
op. powiekszenia biustu - 20.12.06 - implanty okragle, profil sredni, 400cc. Jestem szczesliwa!!!