Ullrike, kiedyś zaprzyjaźniony ksiądz, właściwie mój daleki kuzyn, powiedział mi, że 90% spowiadających się mężczyzn wwieku 40-60 lat spowiada się ze zdrady i że jakieś 80% ich żon nie ma o tym bladego pojęcia, tak sprytnie to ukrywają. W większości są to krótkotrwałe epizody wywołane okazją i samczym instynktem, bez chęci odejścia od żony. W większości ci panowie żałują za grzechy, spowiadają się i potem już nie zdradzają. A ich żony są

bo o niczym nie wiedzą.
Ale my nie dopuszczamy do siebie myśli o zdradzie, wiemy, że to się zdarza, ale nie wierzymy, że nas to spotka.Im bardziej jesteśmy radykalne w swoich poglądach tym boleśniejsze zderzenie z rzeczywistością.Gdy miałam 20-37 lat, to twierdziłam, że gdyby mnie facet zdradził to urwę mu jaja i wywalę z mety na zbitą mordę.Won i już. Ale nie jest to takie łatwe, gdy masz dzieci i wiesz, że w gruncie rzeczy facet nie jest dziwkarzem ani sk...synem i widzisz jak on też cierpi i przeżywa wstyd i upokorzenie, bo dzieje się to na oczach jego ukochanych dzieci, dla których tatuś był wzorem cnót wszelakich.
Emocje, które nie tak dawno przeżywałam dotyczyły "marzenki" (dlaczego
teraz, opiszę później), wtedy uwierzyłam, że z "M' nic nie było, dotknęła mnie zdrada"E". Emocje dotyczyły "E", a zobacz jakie były mocne. Każda zdrada boli, nawet jeśli jest to nic nie znaczące bzyknięcie (ciekawe, ale 90% facetów nie uważa tego za zdradę).
Emocje te, po jego operacji zbladły i ucichły, ale żal pozostał. Zbyt mocno go kochałam ( i dodam jeszcze, bez względu na to jak dziwnie to zabrzmi, że jego cierpienie nie było mniejsze od mojego, ale o tym później.A prawdziwym problemem, co dostrzegła Sabrina, był brak wybaczenia.Bo zapomnieć, to chyba niemożliwe (a jak TY sądzisz?)
"Prawdziwej prawdy" o "m" dowiedziałam się w ub. r.Stąd te emocje. Przeżyłam je 20 lat później. Dlaczego tak mocno? Pewnie znasz już odpowiedź.Gdy się nie kocha, to sie nie przeżywa.
Anima, szpaczek, tak poglądy się zmieniają wraz z nabywaniem nowych doświadczen życiowych, tylko krowa nie zmienia poglądów. I nic nie jest w życiu ani białe ani czarne.
Widzę, że 40-tki włączają sie do dyskusji. Takie to ciekawe? A może podzielicie się swoimi doświadczeniami?
Jsia, melodramatu nie było.