ja tez uwazam ze czlowiek nie jest stworzony do monogamii
a zyje tak bo takie sa kanony zmuszany czasto do tej formy po pewnym czasie przestaje traktowac partnera jak kogos innej plci, a zaczyna jak kogos z rodziny
czy to zle czy dobrze - za stara jestem zeby oceniac ludzi, bo chyba zbyt wiele juz widzialam
wazne by oboje byli w jakis sposob szczesliwi i nikt na tym nie cierpial
seks, pozadanie, zazdrosc, popęd to fizjologia
za to bycie w zwiazku z kims kto jest naszym najlepszym przyjacielem komu ufamy, to juz samo zycie
posiadanie i kochanka i przyjaciela w jednym czlowieku to juz wyzsza szkola jazdy bardziej znana z lietratury niz z prozy zycia
jednak wiekszosc z nas nigdy nie chcialoby zobaczyc u kochanka, nieswiezych włosów, nie mowiac juz ze biegunki, gazów, poczuc nieswiezego zapachu z ust lub z innych otworów ciała, ogladac chorob skornych itd
takie rzeczy zabijaja pozadanie za to wzmagaja uczucia macierzyńskie i opiekuncze
w takich warunkach kazde pozadanie moze slabnac, a jednak w domu nie bedziemy wciaz wysztywnieni chcemy sie czuc swobodnie
o ile kobiety sa sklonne do poswiecen i wstawania z lozka z tapirem to faceci niestety chca zeby ich pozadac z palcem po lokiec w nosie a to juz nie takie proste
tak mi przyszlo do glowy jeszcze
ze w zwiazku najpierw jest chemia i pozadanie zwane zakochaniem - u zdrowych osobnikow trwa do 2 lat
pozniej jest syndrom psa ogrodnika - najgorszy z mozliwych stadiow w zwiazku (sama nie chce i jemu nie pozwole)
niestety trwa czasem bardzo dlugo niszczac zwiazek dokumentnie i siebie samego tez
a potem juz jest milosc i przyjazn
a potem do piachu
kiedys przeczytalam takie zdanie:
nie bierz zycia tak powaznie i tak umrzesz
moze cos w tym jest