Moderator: Zespół I
Zgadzam sie tez z miju, że osoba, która świadomie rozbija rodzinę szczęśliwą dla zaspokojenia własnego inetersu nie ma sumienia. Jesli go kokietuje i robi maslane oczy i na siłę chce go uwieść - zgodzę się nawet na "zdzirę"miju pisze:Joostyna,panna która świadomie rozbija rodzinę i krzywdzi drugą kobietę i dzieci,nie ma sumienia.
Dla mnie nie ma tłumaczenia:bo się zakochałam.Jeśli zna żonę,wie,że facet ma dzieci,widzi,że są szczęśliwą rodziną,a mimo to robi do niego maślane oczy i kokietuje go to jest zwykłą zdzirą.![]()
A to,że się kiedyś z kimś ożenił ,świadczy o tym ,że byli szczęśliwi,kochali się i na pewno dla nich nie było to złe
I tu niestety nie masz racji. Znam ludzi, którzy od początku nie powinni byli brać ślubu, tylko nie potrafili powiedzieć "nie" przed. Wiem - to tchórzostwo, ale tak się zdarza :? . Znam takich co już przed ślubem nie kochali partnera a i tak ślub wzięlimiju pisze:A to, że się kiedyś z kimś ożenił ,świadczy o tym ,że byli szczęśliwi,kochali się i na pewno dla nich nie było to złe
A ile par nie obchodzi nawet drewnianych :?miju pisze:Gdyby było tak jak mówisz,to ludzie nie obchodziliby srebrnych i złotych godów :?
Wicherku - jak to przeczytałam, to mi ciarki przeszły po plecach, potem już tylko były łzy, ale potrzebne mi to było...wicherek pisze:Część trwa w związkach, mają dzieci i "udane" rodziny. Są "szczęśliwi" na zewnątrz. A w rzeczywistosci wyglada to tak, że śpią w oddzielnych sypialniach, raz no może dwa razy do roku wyjeżdżają z rodziną, tak naprawdę prowadzą oddzielne życia
Dobrze jeśli potrafia jeszcze ze soba rozmawiać, bo znam takich którzy się nawet już nie lubią i prawie każda próba dyskusji kończy się awanturą.
Jak się do tego ma szczęscie? Gdzie miłość?
A jak podejdziecie do takiej sytuacji?
Facet w związku małżeńskim, dzieci, spotyka kobietę, Jak Joostyna napisała, przyciagają się jak magnes, nic nie ma, ale myslą o sobie, rozmawiają, piszą, spotykaja się, jakieś nieśmiałe dotkniecia, nic więcej, nie chcą przekroczyc tej cienkiej granicy, boja się, ze ich światy mogą się zawalić. Ona jest twarda sztuka, ma pewne zasady, ale tez ma uczucia, romans z żonatym mężczyzną, bycie „tą drugą” jej nie interesuje, nic wiecej nie będzie, niech wraca do żony i dzieci. Może jesli on kiedys bedzie wolnym człowiekiem...
On jednak już nie potrafi dalej bez niej żyć, miota się, podejmuje wreszcie decyzję (jakże rzadko to się zdarza), rozwodzi się. Wraca do niej, są razem, szczęśliwi, kochaja się, tworzą nowy związek. Czy ona rozbiła rodzinę? Czy jest zdzirą?
Ja uważam, że nie. Odpusciła, nie naciskała, decyzję pozostawiła jemu.
A każdy ma prawo do szczęścia i miłości.