Faceci - ufać im? czyli czy nas zdradzają i dlaczego?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
miju
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 116
Rejestracja: 15 lis 2006, 15:35
Kontakt:

Post autor: miju » 27 sty 2007, 23:50

Gdyby było tak jak mówisz,to ludzie nie obchodziliby srebrnych i złotych godów :?

she
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1021
Rejestracja: 26 sty 2005, 00:49

Post autor: she » 28 sty 2007, 04:08

Nie no, ja tez nie wyobrazam sobie sytaucji o jakiej pisze Justyna. Tzn wyobrazic sobie wyobrazam,ale ja w takiej sytuacji na sile rozsadkiem zwalczalabym serce. Bo w ogole co to za akcja? I wg mnie, albo dana dziewczyna jest niedojrzala, tzw.mloda i glupia, albo ten facet to jakas ciota. Dla mnie w ogole to nie bylby mezczyzna, ktory zachowuje sie jak ciota, nie potrafiac podjac konkretnej decyzji.
Jestem w stanie sobie wyobrazic taka sytuacje,o jakiej pisze Justyna,bo powiedzmy majac jakies nascie czy 20 lat- moglabym naiwnie pchac sie w takie "uczucie"w 90% bez przyszlosci ,ale majac latek 25,tak jak mam je dzis- NIGDY! "Pol swiata, tego kwiata", i mam na mysli prawdziwych,konkretnych facetow, niz ten w przykladzie Justyny.! I choc mimo,ze ciezko generalanie o wartosciowego,fajnego faceta, co to za koles w ogole,ktory robi maslane oczy do innej kobiety za plecami wlasnej zony? Rozumiem,zeby bylo go jeszcze stac na konkretne dzialanie,ale robienie tylko i wylacznie maslanych oczy u "dojrzalego" faceta, w mojej opinii swiadcza o tym, ze jest on kompletna ciota :roll: :evil:

By the way- Dziewczyny,jak tak czytam te nasze posty tutaj o tak silnych sklonnosciach mezczynz do zdrady, szlag mnie trafia na ten swiat :evil: Przysiegam :? I zaluje,ze Bog uczynil mnie kobieta.... :|
she

Awatar użytkownika
katrinn
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1188
Rejestracja: 23 sie 2006, 23:09
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: katrinn » 28 sty 2007, 11:23

to prawda że się zmieniamy, i ze nie kązdy związek jest udany ale kto dał prawo jednej ze stron swiadomie go niszczyć poprzez zdradę. Zdrada to ucieczka od rzeczywistości od problemów,to się nazywa tchórzostwo, ważne żeby spojrzeć w głąb siebie i odpowiedziec sibie co jest dla mnie ważne...... Po co się w życiu oszukiwać rozwód choć nie jest łatwy uwalnia od wieloletniego bólu, ktoś pwoei ale są dzieci, dzieci to wymówka one dokładnie wiedzą co się dzieje między rodzicami
16.05.07- plastyka brzucha ju¿ po [smilie=happy.gif]

Awatar użytkownika
wicherek
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 3419
Rejestracja: 29 maja 2005, 22:38
Kontakt:

Post autor: wicherek » 28 sty 2007, 12:54

Joostyna w pełni sie z Toba zgadzam. ;)
miju pisze:Joostyna,panna która świadomie rozbija rodzinę i krzywdzi drugą kobietę i dzieci,nie ma sumienia.
Dla mnie nie ma tłumaczenia:bo się zakochałam.Jeśli zna żonę,wie,że facet ma dzieci,widzi,że są szczęśliwą rodziną,a mimo to robi do niego maślane oczy i kokietuje go to jest zwykłą zdzirą. :evil:
A to,że się kiedyś z kimś ożenił ,świadczy o tym ,że byli szczęśliwi,kochali się i na pewno dla nich nie było to złe :!:
Zgadzam sie tez z miju, że osoba, która świadomie rozbija rodzinę szczęśliwą dla zaspokojenia własnego inetersu nie ma sumienia. Jesli go kokietuje i robi maslane oczy i na siłę chce go uwieść - zgodzę się nawet na "zdzirę" ;) I nie ma to znaczenia czy zna jego żonę czy nie. Jeśli nie zna jest jej po prostu łatwiej.

Uważam, że facet (chociaż mam słabe o nich zdanie) w szczęsliwym związku tak łatwo nie da się zwabić. Skok w bok może zaliczyć, romans jest duzo trudniejszy - nie wszystkim się chce, czasami są zbyt leniwi ;), wiedzą że mają zbyt duzo do stracenia .
Poza tym nawet jeśli nie dla żony, to będą starać się jakoś trwać w małżeństwie „dla dzieci” :roll: . Zarówno kobiety jaki mężczyźni tak mówią. Brak dzieci ułatwia podjecie decyzji o odejściu. Zgadzam się , że dzieci i tak wszystko widzą, ale taka wymówka dla niezdecydowanych "tchórzy" jest dobra na utrzymanie status quo.
"Zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko" :|
miju pisze:A to, że się kiedyś z kimś ożenił ,świadczy o tym ,że byli szczęśliwi,kochali się i na pewno dla nich nie było to złe :!:
I tu niestety nie masz racji. Znam ludzi, którzy od początku nie powinni byli brać ślubu, tylko nie potrafili powiedzieć "nie" przed. Wiem - to tchórzostwo, ale tak się zdarza :? . Znam takich co już przed ślubem nie kochali partnera a i tak ślub wzięli :evil:, na kilka tygodni przed ślubem poznawali "miłość swojego życia", ślub brali bo dziewczyna była w ciązy i nie wypadało inaczej, tyle lat sie spotykali - to do czegoś zobowiązuje :roll:, presja rodziny i otoczenia zdziałała swoje :evil: .
Nie pochwalam tego, ale takie rzeczy się zdarzają. Niestety po roku lub dwóch wiekszość z tych małżeństw się porozpadała.

Część trwa w związkach, mają dzieci i "udane" rodziny. Są "szczęśliwi" na zewnątrz. A w rzeczywistosci wyglada to tak, że śpią w oddzielnych sypialniach, raz no może dwa razy do roku wyjeżdżają z rodziną, tak naprawdę prowadzą oddzielne życia :roll:
Dobrze jeśli potrafia jeszcze ze soba rozmawiać, bo znam takich którzy się nawet już nie lubią i prawie każda próba dyskusji kończy się awanturą.

Jak się do tego ma szczęscie? Gdzie miłość?

A jak podejdziecie do takiej sytuacji?
Facet w związku małżeńskim, dzieci, spotyka kobietę, Jak Joostyna napisała, przyciagają się jak magnes, nic nie ma, ale myslą o sobie, rozmawiają, piszą, spotykaja się, jakieś nieśmiałe dotkniecia, nic więcej, nie chcą przekroczyc tej cienkiej granicy, boja się, ze ich światy mogą się zawalić. Ona jest twarda sztuka, ma pewne zasady, ale tez ma uczucia, romans z żonatym mężczyzną, bycie „tą drugą” jej nie interesuje, nic wiecej nie będzie, niech wraca do żony i dzieci. Może jesli on kiedys bedzie wolnym człowiekiem...
On jednak już nie potrafi dalej bez niej żyć, miota się, podejmuje wreszcie decyzję (jakże rzadko to się zdarza), rozwodzi się. Wraca do niej, są razem, szczęśliwi, kochaja się, tworzą nowy związek. Czy ona rozbiła rodzinę? Czy jest zdzirą?
Ja uważam, że nie. Odpusciła, nie naciskała, decyzję pozostawiła jemu.
A każdy ma prawo do szczęścia i miłości.


P.S.
miju pisze:Gdyby było tak jak mówisz,to ludzie nie obchodziliby srebrnych i złotych godów :?
A ile par nie obchodzi nawet drewnianych :?
Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.

Awatar użytkownika
Joostyna
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1821
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Joostyna » 28 sty 2007, 13:20

wicherek pisze:Część trwa w związkach, mają dzieci i "udane" rodziny. Są "szczęśliwi" na zewnątrz. A w rzeczywistosci wyglada to tak, że śpią w oddzielnych sypialniach, raz no może dwa razy do roku wyjeżdżają z rodziną, tak naprawdę prowadzą oddzielne życia
Dobrze jeśli potrafia jeszcze ze soba rozmawiać, bo znam takich którzy się nawet już nie lubią i prawie każda próba dyskusji kończy się awanturą.

Jak się do tego ma szczęscie? Gdzie miłość?

A jak podejdziecie do takiej sytuacji?
Facet w związku małżeńskim, dzieci, spotyka kobietę, Jak Joostyna napisała, przyciagają się jak magnes, nic nie ma, ale myslą o sobie, rozmawiają, piszą, spotykaja się, jakieś nieśmiałe dotkniecia, nic więcej, nie chcą przekroczyc tej cienkiej granicy, boja się, ze ich światy mogą się zawalić. Ona jest twarda sztuka, ma pewne zasady, ale tez ma uczucia, romans z żonatym mężczyzną, bycie „tą drugą” jej nie interesuje, nic wiecej nie będzie, niech wraca do żony i dzieci. Może jesli on kiedys bedzie wolnym człowiekiem...
On jednak już nie potrafi dalej bez niej żyć, miota się, podejmuje wreszcie decyzję (jakże rzadko to się zdarza), rozwodzi się. Wraca do niej, są razem, szczęśliwi, kochaja się, tworzą nowy związek. Czy ona rozbiła rodzinę? Czy jest zdzirą?
Ja uważam, że nie. Odpusciła, nie naciskała, decyzję pozostawiła jemu.
A każdy ma prawo do szczęścia i miłości.
Wicherku - jak to przeczytałam, to mi ciarki przeszły po plecach, potem już tylko były łzy, ale potrzebne mi to było...
Dziękuję


Tylko, że ona wcale nie chce, nawet nie potrafi wyobrazić sobie jego rozwodu :roll:
Ci±Â³ mnie Szczyt, ci±Â³ mnie Simka... czas na Kubasika !!!

Kubasik jest boski... zrobi³ ju¿ ze mnie anio³a...

Awatar użytkownika
cyryl-bea
Administrator Beauty
Administrator Beauty
Posty: 15374
Rejestracja: 28 sty 2005, 11:08

Post autor: cyryl-bea » 28 sty 2007, 15:36

eh jak to dobrze ze wicherek za mnie to wszystko napisala dokladnie napisalabym slowo w slowo to samo

mozesz mnie dopisac do podpisu
wicherek i cyryl :D
cyryl-bea

Przeczytanie regulaminu ze zrozumieniem treści, jest podstawą miłej zabawy na forum!

Youtube: tu
Portal: tu
Facebook: tu


https://www.beautywpolsce.com/forum/imag ... g-oczy.gif
https://beautywpolsce.com/forum/upload/1 ... Obraz1.jpg

Awatar użytkownika
Joostyna
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1821
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:23
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Joostyna » 28 sty 2007, 17:23

Dziękuję.

Dobrze, że nie każdy myśłi schematami...
Ci±Â³ mnie Szczyt, ci±Â³ mnie Simka... czas na Kubasika !!!

Kubasik jest boski... zrobi³ ju¿ ze mnie anio³a...

Awatar użytkownika
Merlinka
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 1509
Rejestracja: 12 sty 2005, 18:44
Kontakt:

Post autor: Merlinka » 28 sty 2007, 21:46

wczoraj bylam na imprezie z kolezankami. jedna z nich zostala troche dluzej i spotkala naszego starego znajomego. za dobrze go nigdy nie znalysmy - troche jezdzilismy razem konno pozniej spotkania w knajpie gdzie pracowal i tyle, zadnych wiekszych zazylosci czy wielkich przyjazni. zawsze wydawal mi sie porzadnym facetem, ulozonym, troche niesmialym. tym bardziej bylam zaskoczona po relacji ktora mi zdala...

otoz koles bardzo entuzjastycznie zareagowal na jej widok, chwile pogadali po czym oznajmil ze wychodzi na godzine a potem wroci i ze chce buziaka na pozegnanie. poaclunek bynajmniej nie byl niewinnym buziakiem - porzadnie sie do niej przyssal :o po jakims czasie wrocil i znowu jakies gadki typu pociagasz mnie i inne pierdu pierdu. dal jej swoj numer telefonu i prosil zeby zadzwonila do niego bo chcialby sie z nia umowic (w wiadomym celu :roll: ) bylo juz dosc pozno, on juz wychodzil, kolezanka tez sie zbierala do wyjscia i mowi ze moga wyjsc razem a on na to - wiesz nie bardzo bo nie jestem sam, na zewnatrz jest moja kobieta, aha jakbys dzwonila to dak do 18 bo potem ona wraca z pracy :roll:
nie wiem czy sie smiac czy zrzygac

Awatar użytkownika
Majoliwka
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 401
Rejestracja: 19 lis 2006, 19:05
Kontakt:

Post autor: Majoliwka » 28 sty 2007, 21:55

Rzygaj Merlinka bo śmiać to się nie ma z czego , ...szmata nie facet :evil:
02.08.06 Dr Kasprzyk okr±g³e Mentor 375/425- teraz siê zacznie!!!

Awatar użytkownika
katrinn
Miłośniczka Beauty
Miłośniczka Beauty
Posty: 1188
Rejestracja: 23 sie 2006, 23:09
Lokalizacja: Radom
Kontakt:

Post autor: katrinn » 28 sty 2007, 21:55

gość ma wysokie mniemanie o sobie :evil:
16.05.07- plastyka brzucha ju¿ po [smilie=happy.gif]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”