dzisiejsze związki

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
GosiaczEq
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2888
Rejestracja: 16 sie 2006, 21:08

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: GosiaczEq » 10 lip 2009, 15:13

he nie noo :-) przeciez ja nie mowie, ze mozna, tylko, ze tacy sa faceci - ja znam duzo par, gdzie wlasnie jakas laska zaczela sobie romansowac z zajetym facetem , no i teraz sa szczesliwi poslubie i ona i on i jego eks tez juz po slubie szczesliwa z innym facetem. No ale znam tez pary gdzie jakas X wtracila sie do małżenstwa i teraz, zona sama wychowuje dziecko, pracuje, studiuje i mdleje ze zmeczenia.
Samanta no dla mnie zwiazek to jest bycie ze soba, a rodzina to juz jest zwiazek zaprzysiezony przed kosciolem itd (mowie oczywiscie o takich kolejach życia, bo wiadomo, ze sa ludzie z dziecmi bez slubu).
Nie mowie, ze musi miec dzieci, wystarczy, ze ma żonę, po co się hajtał jak mu nie jest z nia dobrze (skoro szuka nadal innych).
Tak czy inaczej, zeby nie bylo ja nie jestem za rozbijaniem, za wpychaniem sie do czyjegos zwiazku, romansowaniem itd itd dla mnie facet, ktory juz jest z dziewczyna nie powinien juz startowac do innych, tak samo dziewczyna do innych facetow, no ale z tego co widze nie zawsze tak jest, no ale to juz kazdego sprawa indywidualna.
Nie muszę być idealna, ważne że jestem wyjątkowa =)

samanta_kafe
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 1799
Rejestracja: 29 mar 2007, 20:59
Lokalizacja: warszawa

Re: MIŁOŚĆ nie pyta o wiek?

Post autor: samanta_kafe » 10 lip 2009, 18:23

GosiaczEq pisze:Samanta no dla mnie zwiazek to jest bycie ze soba, a rodzina to juz jest zwiazek zaprzysiezony przed kosciolem itd (mowie oczywiscie o takich kolejach życia, bo wiadomo, ze sa ludzie z dziecmi bez slubu).
Nie mowie, ze musi miec dzieci, wystarczy, ze ma żonę, po co się hajtał jak mu nie jest z nia dobrze (skoro szuka nadal innych).

dla mnie to to samo ;)
ja nie tyle że nie jestem za wtrącaniem się komuś w związek, tylko wręcz mnie to odrzuca. zawsze spławiałam wszystkich zajętych kolesi, którzy do mnie startowali - nie wiem po co, ale jednak. zawsze pierwsze co mi przychodzi do głowy to sytuacja tej dziewczyny.. ja bym się czuła podle wiedząc, że mój P. źle się czując w naszym związku zamiast spróbować coś naprawić poszukał sobie tego czegoś czego mu brakowało gdzie indziej (wiem, że czasami się nie da już naprawiać - wtedy trzeba się rozstać). i potem też nie mogłabym znieść, ze skoro dany facet zdradzał ze mną swoją laskę, to co będzie stało na przeszkodzie by potem nie zdradzał mnie z jeszcze inną..
ja odganiam takich facetów jak tylko się dowiem, że ktoś gdzieś tam jest.. teraz to już wiadomo, dłuższy czas jestem sama w związku (i biada tej, która postanowi się wtrącić w nasz związek hihi :badgrin: ), ale kiedyś..
miałam takiego jednego "kolegę" które regularnie, co 2-3 mies przypominał sobie o mnie, pisał smsy - takie że by Ci się Gosia podobały ;) i męczył o spotkanie. wiedziałam że miał dziewczynę wtedy, więc go zbywałam. w końcu kiedyś zaczął męczyć naprawdę bardzo o to spotkanie, zbiegiem okolicznosci dowiedziałam od innych znajomych, ze z tą dziewczyną parę mies wcześniej wziął ślub (nie wpadka).. no i co o tym myśleć?? on się nie chciał ze mną bynajmniej na kawkę umawiać.. :roll: czegoś mu brakowało..? chyba rozumu ;)


ehh te dziesiejsze związki ;) :roll:
27 kwietnia '09 - dr Broma - mentor round 325cc HP PDT_Love_16

Awatar użytkownika
GosiaczEq
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2888
Rejestracja: 16 sie 2006, 21:08

Re: dzisiejsze związki

Post autor: GosiaczEq » 10 lip 2009, 20:56

Samanta no wlasnie ja tez tak uwazam, ze skoro facet bajeruje mnie majac inna, to tak samo bym myslala, w kółko, ze moze tak ze mna robic.. heh wtedy to ja bylam tak zauroczona, ze ho ho... naprawde myslalam, ze to ideal.. teraz jest moim dobrym kolega i jak patrze na to wszystko po paru latach, jak widze, ze on ma tak nadal, to ciesze sie, ze nic z tego nie wyszlo, bo bym za bardzo cierpiala 8-) .
Nie muszę być idealna, ważne że jestem wyjątkowa =)

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: marta20wawa » 14 lip 2009, 10:47

dziewczęta, co tu taka cisza :/
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

magdoonia
Uzytkownik zbanowany
Uzytkownik zbanowany
Posty: 989
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:33

Re: dzisiejsze związki

Post autor: magdoonia » 17 lip 2009, 10:49

marta20wawa pisze:dziewczęta, co tu taka cisza :/
Wszystkie chyba wywiało na wakacje, albo może zapracowane są dziewczyny :-? ?
Gdybym sobie z Tobą nie popisała trochę na PW to musiałabym chyba już sama ze sobą pisać :roll:

No cóż, też muszę spadać do roboty, a tak mi się nie chceeeeeeee :cry: :cry: :cry: :cry:
zrezygnowałam z forum!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: marta20wawa » 17 lip 2009, 14:53

kochana a komu sie chce... dobrze, że dziś piątek weekend wolny 8-)
jade dziś nad morze na weekend do krynicy morskiej-lubie to miejsce :-D mam miłe wspomnienia.

Wszystkim dziewczętom życze udanych wakacji i niezapomnianych chwil alby było co wspominać..... :-D
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

Awatar użytkownika
katrin123
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 440
Rejestracja: 19 sty 2009, 17:08
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: katrin123 » 22 lip 2009, 18:56

Ahhh moze ja cos napisze od siebie. Od 4,5 roku jestem mezatka, mamy 2-letnia coreczke. Do slubu bylo pieknie, ladnie, po...hmmm maz pokazal swoje uzaleznienie od komputera... moze wyda wam sie to smieszne, ale mnie naprawde to dobija. Non stop komputer, gry, fora, gry... Nawet mnie wciagnal do jednej gierki internetowej, gdzie spotkalam pewnego faceta, ale o tym to pozniej. Maz mowi, ze mnie kocha, ale dla mnie sa to puste slowa. Jak placze, to nie przyjdzie mnie przytulic, tylko drze sie po mnie, ze mam sie zamknac, bo np. chce spac (oczywiscie zdarzaly sie wyjatki). Juz tyle razy rozmawialam z nim na temat okazywania uczuc i za kazdy razem mowi to samo: "postaram sie, ale wiesz, ja nie mialem w domu milosci, wiec nie wiem jak mam sie zachowac, powiedz mi co mam robic". No po takiej rozmowie przez jakis czas staram sie mu pokazac co ma robic i jak, ale ile tak mozna. On tez powinien sie postarac. Tyle razy juz to przerabialismy... Maz jest jeszcze taki hmm zapominalski, nie mysli co robi. Czuje sie jakbym miala w domu dwojke dzieci... Ostatnio byla u nas tesciowa, to rozmawialam z nia na ten temat i co mi powiedziala, ze mam za niego myslec :x Ja sie jednak z tym nie zgodzilam. Powiedzcie, czy Wasi faceci tez sa tacy "dziecinni"? W sumie od jakiegos czasu juz nam sie nie uklada. Nie rozmawiamy prawie ze soba, a jak juz to sobie dogryzamy. Bylam na zabiegu powiekszenia piersi i wieczorem chcialam zeby do mnie przedzwonil, bo chcialam porozmawiac i co mi napisal, ze mozemy porozmawiac na gg :roll: a tak potrzebowalam rozmowy... Albo co najlepsze, kilka dni temu mialam urodziny i co?- nie zlozyl mi zyczen :( Ehhh czy to moja jest wina czy jego... Zawsze sie staralam, jak sie nam nie ukladalo, zeby bylo dobrze, Teraz jednak dalam sobie spokoj, bo juz nie mam sily na to. I teraz napisze o moim przyjacielu. A wiec poznalismy sie juz jakies 2 lata temu (raczej maz nas ze soba poznal na grze oczywiscie), rozmawialismy o wszystkim i tak zrodzila sie przyjazn. Teraz od jakiegos czasu przeszlo to w glebsze uczucie. Ja mieszkam w Uk on w PL, wiec czeste spotkania odpadaja, jednak czesto rozmawiamy i piszemy ze soba. Im dluzej sie znamy, tym bardziej widze, jak pasujemy do siebie. Nigdy nie przypuszczalam, ze moge sie zakochac w innym mezczyznie, na dodatek w mlodszym (4 lata roznicy). Juz nawet planujemy wspolne zycie, tylko nie wiem czy sie zdecyduje na taki krok. Jakby nie coreczka, to juz bym byla spakowana. Jedni ludzie mowia, zeby utrzymywac zwiazek dla dobra dziecka, a inni zeby nie. Nie wiem co mam robic. Czas leci, a zycie pod jednym dachem z mezem meczy mnie. Nie mamy juz wspolnego jezyka. Kazdy robi co do niego nalezy. Jak moja mama zapytala go czy mnie kocha, to powiedzial, ze tak i pokazujac na moje piersi powiedzial, ze to jest wystrczajacy dowod...ehhh wolalabym ich nie miec i byc kochana. On uwaza, ze wiecznie bedziemy razem, a ja zawsze mu powtarzalam, ze nie wiadomo co nas czeka i ze o zwiazek trzeba dbac.
I co tu teraz robic?........

Awatar użytkownika
brachypelma
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 222
Rejestracja: 09 cze 2009, 00:01

Re: dzisiejsze związki

Post autor: brachypelma » 22 lip 2009, 19:40

Rzuc, dziecko będzie szczęśliwe widząc mamę zadowoloną. A z ojcem tez przecież może mieć dobre kontakty z dzieckiem. Będzie jeszcze gorzej, jak będziesz udawać przy nim, ze wszystko jest w porzadku :)

Awatar użytkownika
olifczur
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 705
Rejestracja: 21 sty 2009, 23:42
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: olifczur » 22 lip 2009, 21:08

Też uważam że nie warto się męczyć "dla dobra dziecka", bo czy dziecko jest szczęśliwe widząc kłócących się rodziców? Rodziców którzy się przestali kochać. Nie piszę teraz o Twoim przykładzie tylko ogólnie, ale jeżeli jest między Wami źle, to prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej... Szczególnie że kochasz już innego mężczyznę. Dziecko będzie szczęśliwe jak Ty będziesz szczęśliwa. Tak jak napisała brachypelma, pozwalać dziecku widywać się z ojcem jak najczęściej. Ja jeszcze jak w ciąży byłam to zostawiłam wszystko w cholerę. To była wpadka, ale stwierdziłam że nie mogę zmarnować życia sobie i dziecku tylko dlatego że właśnie mam dziecko z nieodpowiednim facetem. Wszyscy mnie oceniali, mówili że źle robię, że "dla dobra dziecka" powinnam z nim być, ale czy moja córcia byłaby szczęśliwa widząc jak nie toleruje jej ojca? Jak ciągle się z nim kłócę? Jak między nami nie ma miłości, nie ma niczego z mojej strony prócz niechęci? Nie, nie byłaby szczęśliwa... Po pewnym incydencie zabroniłam jej ojcu się z nią widywać, nawet nie protestował za bardzo, ostatni raz widział ją jak miała miesiąc, teraz ma rok i żadnego nawet odzewu z jego strony od tamtej pory, Co oczywiście mnie bardzo cieszy, bo nic mnie nie ogranicza i mogę ułożyć sobie życie z kimś lepszym.
dr Łątkowski 3 marca 2009

Awatar użytkownika
marta20wawa
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 331
Rejestracja: 09 cze 2009, 10:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: dzisiejsze związki

Post autor: marta20wawa » 23 lip 2009, 09:43

katrin123 pisze:Ahhh moze ja cos napisze od siebie. Od 4,5 roku jestem mezatka, mamy 2-letnia coreczke. Do slubu bylo pieknie, ladnie, po...hmmm maz pokazal swoje uzaleznienie od komputera... moze wyda wam sie to smieszne, ale mnie naprawde to dobija. Non stop komputer, gry, fora, gry... Nawet mnie wciagnal do jednej gierki internetowej, gdzie spotkalam pewnego faceta, ale o tym to pozniej. Maz mowi, ze mnie kocha, ale dla mnie sa to puste slowa. Jak placze, to nie przyjdzie mnie przytulic, tylko drze sie po mnie, ze mam sie zamknac, bo np. chce spac (oczywiscie zdarzaly sie wyjatki). Juz tyle razy rozmawialam z nim na temat okazywania uczuc i za kazdy razem mowi to samo: "postaram sie, ale wiesz, ja nie mialem w domu milosci, wiec nie wiem jak mam sie zachowac, powiedz mi co mam robic". No po takiej rozmowie przez jakis czas staram sie mu pokazac co ma robic i jak, ale ile tak mozna. On tez powinien sie postarac. Tyle razy juz to przerabialismy... Maz jest jeszcze taki hmm zapominalski, nie mysli co robi. Czuje sie jakbym miala w domu dwojke dzieci... Ostatnio byla u nas tesciowa, to rozmawialam z nia na ten temat i co mi powiedziala, ze mam za niego myslec :x Ja sie jednak z tym nie zgodzilam. Powiedzcie, czy Wasi faceci tez sa tacy "dziecinni"? W sumie od jakiegos czasu juz nam sie nie uklada. Nie rozmawiamy prawie ze soba, a jak juz to sobie dogryzamy. Bylam na zabiegu powiekszenia piersi i wieczorem chcialam zeby do mnie przedzwonil, bo chcialam porozmawiac i co mi napisal, ze mozemy porozmawiac na gg :roll: a tak potrzebowalam rozmowy... Albo co najlepsze, kilka dni temu mialam urodziny i co?- nie zlozyl mi zyczen :( Ehhh czy to moja jest wina czy jego... Zawsze sie staralam, jak sie nam nie ukladalo, zeby bylo dobrze, Teraz jednak dalam sobie spokoj, bo juz nie mam sily na to. I teraz napisze o moim przyjacielu. A wiec poznalismy sie juz jakies 2 lata temu (raczej maz nas ze soba poznal na grze oczywiscie), rozmawialismy o wszystkim i tak zrodzila sie przyjazn. Teraz od jakiegos czasu przeszlo to w glebsze uczucie. Ja mieszkam w Uk on w PL, wiec czeste spotkania odpadaja, jednak czesto rozmawiamy i piszemy ze soba. Im dluzej sie znamy, tym bardziej widze, jak pasujemy do siebie. Nigdy nie przypuszczalam, ze moge sie zakochac w innym mezczyznie, na dodatek w mlodszym (4 lata roznicy). Juz nawet planujemy wspolne zycie, tylko nie wiem czy sie zdecyduje na taki krok. Jakby nie coreczka, to juz bym byla spakowana. Jedni ludzie mowia, zeby utrzymywac zwiazek dla dobra dziecka, a inni zeby nie. Nie wiem co mam robic. Czas leci, a zycie pod jednym dachem z mezem meczy mnie. Nie mamy juz wspolnego jezyka. Kazdy robi co do niego nalezy. Jak moja mama zapytala go czy mnie kocha, to powiedzial, ze tak i pokazujac na moje piersi powiedzial, ze to jest wystrczajacy dowod...ehhh wolalabym ich nie miec i byc kochana. On uwaza, ze wiecznie bedziemy razem, a ja zawsze mu powtarzalam, ze nie wiadomo co nas czeka i ze o zwiazek trzeba dbac.
I co tu teraz robic?........

wiesz troche przypomina to moją sytuacje, tyle że ja nie mam jeszcze męza, ale ma to sie zmienić w przyszłym roku.....
Uważam, że jeśli Wam sie nie układa a ty nie masz siły "walczyć" o związek to daj sobie spokoj. Nie mów, że nie zrobisz czegoś ze względu na dziecko-kochasz córeczke i on ją też, ale uważam ze własnie dla jej dobra możecie sie rozstać. Jej zawsze można wytłumaczyć, zrozumie jak bedzie starsza, a do poki Wy możecie ulozyc sobie życie z innymi osobami to czemu nie. Życie nie należy nie stety do kolorowych :/ ale nie warto, moim zdaniem, tkwić w czymś co nie ma sensu. Wiem, że co innego sie mowi a co innego robi, to decyzja która zmieni Twoje zycie, ale może czasem warto....
A co do Twojego przyjaciela, wies zmyśle że wcale go nie znasz. Jak sama zauważyłaś po ślubie wiele sie zmieniło, tego nie znasz, tylko z nim rozmawiasz, nie wiesz jak sie zachowuje w pewnych sytuacjach itd uważam że najpierw powinniscie sie poznać, Ty powinnas go poznac zanim znowu wpakujesz sie w kolejny związek. Życze Ci jak najlepiej jednak dwa razy trzeba sie zastanowić, pomyśleć zanim cokolwiek sie zrobi...
Niewielu ludzi dostaje to, czego pragnie i tak niewielu zasługuje na to, co dostaje....."

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”