Czy ratować miłość która boli?

gniew, miłość, nadzieja, nienawiść, nuda, obrzydzenie, przyjaźń, radość, smutek, strach, szczęście, tęsknota, współczucie, wstręt, wstyd, zazdrość, złość

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 03 cze 2008, 10:07

majusia on mi też tak potarza bo mój poprzedni chłopak z którym byłam 6 lat zdradzał mnie i dla niego jest to argument czego ja chcę nie zdradza mnie itd a ja mu powtarzam to tylko słowa a pewności co do drugiej osoby przecież nie można nigdy mieć 100% poza tym wierność to nie wszystko jest ważna ale nie najważniejsza. Jego poprzednia dziewczyna też go zdradzała i na nim chyba to jakoś mocniej się odbiło i trzyma się tej wierności kurczowo. Nie wiem nie potrafię z nim rozmawiać

majusia identyczne są i to bardzo a nasi to jakby ulepieni z tej samej gliny
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 03 cze 2008, 10:10

Tym bardziej, że mojego też była zdradziła :roll:

Ale coraz bardziej wydaje mi się, że sobie na to po prostu zasłużył. Jaka ona by nie była, to on na pewno przyłożył łapkę do końca tamtego związku, a teraz przykłada się do końca naszego...

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 03 cze 2008, 10:19

mi też się tak wydaje zresztą jak znam mojego męża to być może ta zdrada jego byłej była też jakaś urojona w jego mniemaniu jak moja do czasu. Ale nigdy już więcej żadnych :-D skorpionów :-D
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 03 cze 2008, 10:23

W przypadku mojego skorpiona zdrada uwidoczniła się dość szybko, bo coś się z niej urodziło, na szczęscie już wtedy nie byli razem. Ja też jeśli wylecze się z tego skorpiona to nie chce już mieć żadnego innego. Będę myślała nad Lwem ;-) Ale zupełnie od skorpionów się nieodetnę, bo moja mama to też skorpion, tyle, że troche inny...

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 03 cze 2008, 10:26

no bo facet skorpion i kobieta to zupełnie coś innego zresztą tak też jest w innych znakach a poza tym kiedyś czytałam zresztą mojemu mężowi też że pan skorpion dopiero w związku pokazuje swoje prawdziwe oblicze
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
Majusia
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 454
Rejestracja: 07 maja 2008, 12:49
Lokalizacja: szczecin

Post autor: Majusia » 03 cze 2008, 11:57

Właśnie moi znajomi nie mogą wyjść ze zdziwienia jak im opowiadam o swoim facecie. Na zewnątrz sprawia zupełnie inne wrażenie, pozorant z niego straszny :roll:

Awatar użytkownika
agatuis
Aktywna Beauty
Aktywna Beauty
Posty: 281
Rejestracja: 28 lis 2006, 15:04
Kontakt:

Post autor: agatuis » 03 cze 2008, 14:47

Majusia moj maz byl identyczny dla otoczenia slodki kochany ,a w domu to z zycia pieklo mi robil.Gdy sie z nim rozwiodlam to ludzie sie dziwili co ja od niego chce.Aktor mogl by w filmie grac.Wszystkie skorpiony sa takie same najgorszy znak.
02.04.07 plastyka Brzuchanski

Awatar użytkownika
agin4
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 112
Rejestracja: 07 cze 2007, 21:11

Post autor: agin4 » 03 cze 2008, 17:56

Majusia co za podpis. Macie rację u mnie jest to samo kiedyś próbowałam jego rodzinie coś powiedzieć na jego temat obróciło się to przeciwko mnie nikt by nie uwierzył oni mają coś takiego w sobie że zawsze będą górą taki czar urok nie umiem tego określić a znajomi to już wogóle by nie uwierzyli zawsze uśmiechnięty wesoły ach och. Masz rację agatuis najgorsz znak teraz to wiem ale dlaczego tak póżno
piĂŞkne 325 !!! to juÂż cztery miesiÂące

Awatar użytkownika
viki
Przyjaciel Beauty
Przyjaciel Beauty
Posty: 2280
Rejestracja: 15 sty 2005, 22:13
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: viki » 03 cze 2008, 18:02

witam, przypominam, ze to nie ten wątek.
Kocham mój nowy biust. Szkoda, że nie poszłam na zabieg wcześniej....

Awatar użytkownika
DeliCat
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 115
Rejestracja: 28 sty 2008, 10:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DeliCat » 03 cze 2008, 22:52

nesia pisze: Cierpisz, ale posyłasz mu kwiaty.... litujesz się nad soba nad nim, na siłę pchasz się w ten związek... Przebukowujesz bilety, a co on na to? Jak nie chcesz nie odpowiadaj tu, odpowiedz sama sobie - czy On reaguje na Twoje działania, czy mówi ze tęskni, czeka itp. Wiem, śmierc psa może być traumatycznym przezyciem, ale zwróć uwagę że wasz związek tez umiera - co w tej chwili jest ważniejsze??

Hmm... dzisiaj w koncu sie otworzyl. Zadzwonil a potem napisal dlugiego sms'a. Reasumujac powiedzial:, ze oczywiscie, ze mnie potrzebuje, i ze oczywiscie ze docenia jak bardzo mu pomagam w tej sytuacji, i ze zdaje sobie sprawe ze wiekszosc ludzi nie zrozumiala by jego bolu i malo osob wytrzymaloby z taka cierpliwoscia jak ja ten okres jego zycia. Dalej, ze jest Wykonczony ze zmeczenia psychicznego, nerwowego i moralnego, i ze robi co moze zdajac sobie sprawe, ze sobie z tym nie radzi. Ze jest mu strasznie przykro, ze jestem przez to nieszczesliwa. Ze bardzo mu brakuje mnie, i ze z drugiej strony jest mu troszke lzej, ze nie musze przygladac sie jego zwariowanej, mozolnej w tej chwili codziennosci. I ze wie, ze jedyne racjonalne wyjscie byloby, to o czym mysli od miesiaca ( czyli uspienie pieska .. ) i na ktore nie moze sie zobyc. Ze jego glowa jest pelna bolu od niespania. Ze mnie caluje. I mnie kocha.

...

Chyba on rzeczywiscie tak to przezywa ... a w dodatku nie spi po nocach przez szczekajacego psa. wczoraj spal pol godziny .. powiedzial, ze dzisiaj odda go na noc do kliniki weterynaryjnej, zeby troche sie wyspac. Potem przez cale dni pies jest z nim w biurze .. i szczeka.
Po tygodniach mozna rzeczywiscie dostac zajoba ...

Jej, Dziewczyny. Rozpisuje sie tu .. ale to tak dla mnie wazny temat. chcialam sie podzielic nim z kims, kto ma podobne problemy.
Dziekuje Wam za wasze uwagi.

nesia pisze:Swoja drogą - dlaczego wg Ciebie Jego córka jest męcząca?
Hmm. po pierwsze objektywnie. jest dzieckiem rozwiedzionych rodzicow i jest dosyc agresywna. odkad ma nowa, swietna Nianie poprawila sie znacznie.
Ale sam fakt bycia samotnym Ojcem z corka przez tydzien, jest po prostu meczacy. Jak jestem to mu pomagam z kolacja itd.. A teraz musi wszystko robic sam, ze szczekajacym pieskiem za plecami.
Ogromy stres.

Skorpion ascendent Skorpion ... ;-)

Ciesze sie z jego dzisiejszej otwartosci.

Pozdrawiam Was.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Emocje - pierwotne i wtorne”